poniedziałek

Witaj,

mam na imię Anna, mam (jeszcze, ale już niedługo :-)) 38 lat. Mam rodzinę - męża, dwójkę dzieci. Zatytułowałam bloga słowami "jestem wellness" nie dlatego, że jestem "od urodzenia" super trenerem fitness. Jestem matką, żoną, o wykształceniu nie związanym ze sportem, ani fitnessem. Moje szkoły to ekonomiczna, muzyczna, pedagogiczna. A moje hobby, to historyczne tańce dworskie i ... ostatnio, od pewnego już czasu - wellness. Ponieważ "wellness" ulepsza moje życie.
Odczuwając radość i zadowolenie, chciałabym zwyczajnie podzielić się z Tobą moimi doświadczeniami i rezultatami, jakie osiągam, dzięki pewnym zmianom, jakie postanowiłam realizować.

Wierzę, że dzięki moim doświadczeniom, będziesz mogła pomóc sobie dokonać też pewnych zmian - zmian, które potrzebujesz, bo zrobią Twoje życie szczęśliwszym.

Tak, szczęśliwszym - łatwiejszym, przyjemniejszym, weselszym, w którym będzie więcej sukcesów, powodów do radości i świetnego samopoczucia.

Wierzę, że tak będzie, ponieważ wszytko o czym napiszę, będzie oparte na faktach, na moich doświadczeniach, za którymi przyszły rezultaty.

Zacznijmy od ustalenia - wspólnego ustalenia z Tobą - co to znaczy "wellness", czym jest "wellness"?

Według American Heritage Dictionary, słowo wellness, oznacza "Stan dobrego zdrowia fizycznego i psychicznego, utrzymywany poprzez właściwą dietę, ćwiczenia i inne prawidłowe nawyki." To jest definicja książkowa. Ale co to oznacza w życiu? Co daje nam bycie wellness? Jedno z praktycznych określeń terminu wellness, jakie kiedyś usłyszałam, to: "chodzi o to, aby czuć się lepiej i wyglądać lepiej". Ooo, to jest dużo bliższe mi i wielu kobietom - "wyglądać lepiej" - super. Tak, chciałabym wyglądać lepiej, a za tym przyjdzie i lepsze samopoczucie - prawda?

Ale znam jeszcze ciekawsze tłumaczenie słowa wellness, przeczytaj uważnie: "w Wellness chodzi o to, by budząc się codziennie rano mieć wystarczająco czasu, energii i możliwości, aby żyć tak, jak chcesz." Wow, suuuper! "...żyć tak jak chcesz" - czy to nie piękne słowa? Czy to może być rzeczywiste? Albo: "budząc się codziennie rano mieć dużo czasu" - na co? Żyć tak jak chcesz, mieć dużo czasu, energii, możliwości?
Aaaale byłoby suuuuuper!
Jak tego dokonać?
Czy ja jestem wellness? Czy żyję w stylu wellness? Czy Ty jesteś wellness? Czy żyjesz w stylu wellness? A chciałabyś? Chciałabyś budzić się codziennie rano i mieć dużo czasu i żyć tak jak chcesz?
Ustalmy na początku, co to oznacza dla mnie, co to oznacza dla Ciebie?
Napisz mi, co to znaczy, dla Ciebie - żyć tak jak chcesz?
Czyli jak? Czego pragniesz? O czym marzysz? A o czym marzyłabyś, jeśli wiedziałabyś, że na pewno się uda?
Napisz to. Samo napisanie tego, zredagowanie zdania na ten temat, pomaga nam przybliżyć się do tego. Zobaczysz sama - napisz to koniecznie.
Napisz też odważnie, co chciałabyś zrobić, ale zawsze bałaś się spróbować.
Śmiało, pisz tutaj publicznie, możesz przecież anonimowo, ale wyrzuć to z siebie :-)
Czekam na Twoją wypowiedź :-)
Pozdrawiam, Anna.
.

9 komentarzy:

  1. Witaj Aniu.

    Świetny pomysł z blogiem, myślę, że niema osoby, która nie chciałaby żyć tak jak lubi i mieć czas na wszystko.
    Jest to jednak dość trudne a w dzisiejszym świecie wydaje się wręcz niemożliwe.
    Dobrze, że chcesz dzielić się z innymi swoimi sposobami na osiągnięcie harmonii życiowej.
    Nowy styl życia rzeczywiście daje nam więcej możliwości.
    Bycie Wellness staje się coraz bardziej cool.

    Czekam na kolejne wpisy.

    Pozdrawiam Małgosia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Gosiu.
    Kiedy rano, w klubie fitness, idę na bieżni,
    rodzi się wiele myśli wartych przekazania.
    Często potem "uciekają", ale postaram się
    zapisywać je w tym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Napiszę odważnie, co dla mnie oznacza "żyć tak jak chcesz". Budzić się rano i nie spieszyć do pracy na etacie, ale spokojnie zjeść zdrowe śniadanie i pojechać do klubu fitness. Mieć możliwość realizowania swojej pasji. Ktoś musi zarabiać "na życie" - cóż, najlepiej żeby robiły to same pieniądze, bo do tego klubu to ja chcę jeździć ze swoim facetem, chcę żeby on miał dla mnie czas. Chciałabym realizować wspólne projekty z mężem, i stać ładna, zdrowa i elegancka u jego boku :-)
    Dużo podróżować. Wracać do ciepłego domu (ciepłego w szerokim tego słowa znaczeniu)
    ...
    Ach ..., co jeszcze?
    Podpowiedzcie mi :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czuję się wellness wtedy kiedy mam siłę i chęć zrobić wszystko co sobie zaplanowałam poprzedniego dnia. Wiem wtedy, że nie zmarnowałam dnia. Od dwóch tygodni chodzę na siłownię. Są takie dni, że czuję, że nie mam siły i nic mi się nie chcę ale jak się trochę zmotywuję to okazuje się, że podczas ćwiczeń jakoś tej energii mi przybywa, poprawia mi się nastrój i wychodzę z siłowni zadowolona i dumna, że dbam o swoje ciało i że trwam w tym co sobie postanowiłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdy nasz dzień składa się z wielu naszych nawyków. Jakie one są? Różnie bywa - niektóre nienajlepsze. Takie zmuszanie się, o którym piszesz, Alicjo, to praca nad swoją dyscypliną i uczenie się dobrych nawyków. To dobra droga do upragnionych rezultatów w wielu dziedzinach życia, a może nawet w każdej :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy jeżeli jestem osobą z nadwagą, ale staram się zdrowo odżywiać i prawie codziennie ćwiczę w klubie fitness pracując ciężko nad swoim otyłym ciałem to jestem wellness, czy nie ?
    Może jeszcze nie ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie termin "wellness" zaczął w pewnym momencie oznaczać stan umysłu. Dlaczego? ponieważ od stanu naszego umysłu zaczyna się wszystko. Choćby znana "wiara w siebie" - jest to stan umysłu, który powoduje że coś robimy, osiągamy, lub nie, prawda? Zaczynam świadomie doświadczać, że wszystko co dzieje się w moim życiu, zależy od stanu mojego umysłu, czyli między innymi, od moich świadomych myśli. Nie tylko, bo również i bardzo wiele zależy od podświadomości, ale są na nią sposoby. Spójrzmy np, na umiejętność wybaczania. Wybaczenie, to stan umysłu. Inaczej dzieje się w życiu, kiedy umiemy wybaczać, a inaczej, kiedy pielęgnujemy ten stan złości-żalu w sobie. Myślę, że wszystko zaczyna się od zrozumienia, a to pomaga "zapomnieć". Użyłam cudzysłów, ponieważ nie chodzi o wymazanie czegoś jak z taśmy magnetofonowej - jak wiemy nie da się tak - ale chodzi właśnie o wybaczenie. Chociaż w pewnym sensie, to jest to bliskie "wymazaniu", jak ze starej taśmy magnetofonowej. W zrozumieniu, a potem ustawianiu swojego umysłu na dobry tor, pomagają książki. O niektórych wspominam tutaj na blogu i wskazuję, gdzie je kupiłam.
    Czytałam również o tym, że od stanu naszego umysłu zależy sukces w odchudzaniu. Szczególnie, jeżeli nadwaga jest duża oraz długo i szczęśliwie sobie z nią żyliśmy. Zachęcam do czytania książek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimie, jesteś na dobrej drodze, na drodze wellness. Nie schodź z niej, a udoskonalaj ją :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej, wellness jest to sportowy sposób życia, ale trzeba dysponowac czasem i nie rzadko znaczną sumą pieniędzy, a przeciętny "Kowalski" nawet nie ma czasu pomyślec o tym (praca, rodzina, obowiązki), a gdyby nawet pomyślał to kwoty wstępu w fitness clubach odstraszają. Ja czekam na wiosnę żeby móc przesiąśc się na rower (do pracy też jeźdzę). Mój znajomy stwierdził kiedyś, że zima to okres zbierania masy, a od marca (tak jak przyroda budzi się do życia, tak i człowiek powoli powinien się rozkręcac = stopniowo metodą step by step). To tyle odemnie pozdrawiam Gal :)

    OdpowiedzUsuń