piątek

Kto jest Twoim pobratymcą?


Od lat, człowiek podpatruje zwierzęta i zdobytą wiedzę wykorzystuje w swoim życiu do rozwoju.

Przyzwyczajeni już jesteśmy poniekąd do tego, że nauki biologiczne, w tym te, które zajmują się
zmysłami oraz budową fizjologiczną zwierząt stanowią niewyczerpane źródło fascynujących informacji. Np. mechanika ptasiego lotu, prócz skomplikowanej fizjologii ruchu, to zespół ciekawych zagadnień z dziedziny aerodynamiki zastosowanych w aerodynamice maszyn latających, samochodów ...

Dziś (na bieżni :-) ) oglądałam program naukowy kanału Discovery Science i moją uwagę zwróciło zachowanie, zwierząt żyjących w oceanach, którą koniecznie trzeba wykorzystywać w naszym codziennym życiu. Grupy zwierząt POTRZEBUJĄ słyszeć, niesione przez fale dźwiękowe, odgłosy swoich pobratymców. ("Pobratymiec" - człowiek pozostający w przyjaźni z Tobą,
również ideowy pobratymca)
Natomiast człowiek, jako intruz na oceanach, zakłóca zwierzętom morskim możliwość ich porozumiewanie się i współpracy. Co się okazuje? Zwierzęta wydają się znać strukturę słupa wody i znajdują te warstwy, które pozwalają im na porozumiewanie się i współpracę.
Niesamowite.

Jak to się ma do naszego życia? Do doświadczeń ludzi?

Nasunęło mi to niewiarygodnie zaskakujące porównanie. Ok 18 lat temu, pierwszy raz przedstawione zostały mi pewne statystyki, które niedawno usłyszałam ponownie i to w niezmienionych liczbach. Dotyczyły statusu majątkowego ludzi, którzy przeszli sobie na spokojną emeryturę. Otóż okazuje się, że fakty są takie, iż z osób w wieku 75 lat:
36% nie żyje
53% potrzebuje wsparcia finansowego osób bliskich
6% jeszcze pracuje
4% jest osób zamożnych i bogatych
1% ludzi finansowo niezależnych (tzn takich,
dla których zarówno pieniądze jak i czas, nie stanowią
żadnego problemu)

Pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy, to gdzie ja jestem? Tzn. na drodze dokąd? Do którego z tych miejsc? Zaraz, zaraz, te statystyki to zwyczajne fakty. Dokąd ja zmierzam? Gdzie, w której grupie chciałabym być? Chyba każdy rozsądny człowiek, odpowie, że w grupie tych pięciu najniżej położonych procent.

Tak?

I wiesz, jakie drugie pytanie przyszło mi do głowy? W którym miejscu są moi rodzice? W którym miejscu są, lub dokąd zmierzają moi znajomi?
Lub jeszcze inaczej:
W których grupach mam najwięcej znajomych i przyjaciół? Z kim najczęściej się spotykam?

I najważniejsze, od kogo najlepiej mogę się nauczyć, jak trafić do tych najfajniejszych 5% ?

Moi znajomi, bliscy, przyjaciele, rodzina, którzy są w tych pozostałych 95%, nie mogą
nauczyć mnie, jak dobrze "wylądować", ponieważ gdyby to wiedzieli, byliby tam na samym
dole tych statystyk. Ale nie są, a więc nie wiedzą, jak to zrobić. Tutaj nie ma co się gniewać, bo to są poważne sprawy, tylko trzeba stwierdzić, że w tym obszarze są jak "intruzi", którzy zakłócają nam odbiór tych informacji, które mogłyby zaprowadzić nas do tych 5%.
W strumieniu informacyjnym, jaki nas otacza, trzeba znaleźć ten obszar, taką częstotliwość, która pomoże nam zmierzać w dobrym dla nas kierunku. Kto w tym momencie, w tym obszarze działań jest lub powinien być moim pobratymcą?

Jakie są Twoje przemyślenia na ten temat?
Znalazłeś/łaś swój sposób na dotarcie do
miejsca, w którym znajduje się tych 5% ludzi?
Zabierz głos w dyskusji: zapraszam do komentarzy.
.

wtorek

Wszystko, czym jesteśmy ...

"To nie to, co masz, ani to, kim jesteś, ani to, gdzie jesteś, ani co robisz czyni Cię szczęśliwym bądź nieszczęśliwym.
Chodzi o to, o czym myślisz."
(Dale Carnegie)

W większości przypadków, ludzie patrzą na siebie, na swoją obecną sytuację i mówią: "taka/i, niestety jestem". Otóż nareszcie zrozumiałam, że to nie o to chodzi kim jesteś. To jest to, kim byłaś/łeś. Zrozumiałam, że wszystko co mam lub nie mam ( niezadowalający związek, za mało pieniędzy na koncie, moje zdrowie, nadwaga ... itp), to są pozostałości po tym jaka/jaki byłem! A jeszcze ściślej, to rezultaty moich/twoich dawnych myśli i działań.
Czytając książki na temat ludzkich osiągnięć, zrozumiałam, że "żyjemy bezustannie w pozostałościach myśli i działań podejmowanych w przeszłości, i kiedy patrzysz na swoją obecną sytuację i określasz według niej samego siebie, to skazujesz się na to, że w przyszłości nie będziesz miał niczego więcej"

Teraz rozumiem słowa Buddy: "Wszystko, czym jesteśmy, to rezultat tego, o czym myśleliśmy i myślimy" (536-483 p.n.e.)


niedziela

Walentynki

Jesteśmy razem już 21 lat.
Zaczęło się dokładnie w lutym.
Kawał czasu. To oznacza, że wspólnie przeszliśmy mnóstwo doświadczeń, wzlotów, upadków, zwycięstw, przygód, podróży ... i ... "przeżyliśmy".
Obecnie, w stosunku do liczby zawieranych rocznie małżeństw, ok 34% rozwodzi się. Strasznie dużo. Niektórzy z Was znają naszą historię i wiedzą, że mogło być różnie: pobraliśmy się bardzo młodo, do tego jeszcze ta data: 13 maja.
Dzisiaj Walentynki.
"Walentynki są obchodzone w południowej i zachodniej Europie od Średniowiecza. Europa północna i wschodnia dołączyła do walentynkowego grona znacznie później.
Do Polski obchody walentynkowe trafiły w latach 90. XX wieku z kultury francuskiej i krajów anglosaskich a także wraz z kultem świętego Walentego z Bawarii i Tyrolu. Święto to konkuruje o miano tzw. święta zakochanych z rodzimym świętem słowiańskim zwanym potocznie Nocą Kupały lub Sobótką, obchodzonym w nocy z dnia 21 na 22 czerwca."
Czasami krytykujemy Walentynki jako amerykanizm, który wypiera rodzime tradycje.

A może święto to powstało z powodu stagnacji handlowej pomiędzy Bożym Narodzeniem a Wielkanocą?
"Pod względem dochodu walentynki są dziś drugim, po Bożym Narodzeniu, świętem. Tylko w 2009 roku w USA zarobiono na nim 17 mld dolarów. Są tacy, którzy powiedzieli "nie" pluszowym sercom i czekoladkom. Ale rynek, nasycony zakochanymi, wyciąga ręce i po antywalentynkowców."


Ja myślę, że fajnie, że mamy kolejny powód do tego, aby uśmiechnąć się do swoich bliskich, również znajomych, przyjaciół i obdarować ich miłym słowem ...

Niespodzianka:
>>> walentynkowa zabawa (klik)


Podziel się ze mną Twoim "przepisem" na udany związek. Jakie składniki są niezbędne?
.

piątek

Dlaczego słoń nie ucieka?


"Kiedy Paweł był małym chłopcem, uwielbiał chodzić do cyrku i oglądać występy magików, klownów, akrobatów oraz pewnego ogromnego słonia. Podczas występów słoń łamał pnie grubych drzew, demonstrując swoją ogromną siłę.

Pawła od zawsze ciekawiło jak to jest, że ów słoń łamiący drzewa, po każdym występie jest przywiązywany łańcuchem do małego, wbitego w ziemię kołka i nie ucieka? Przecież z łatwością mógłby go wyrwać i odejść.

Mamo, tato, dlaczego słoń nie ucieka? -pytał Pawełek. Pewnie jest tresowany, to nie ucieka -odpowiadali dorośli. Skoro jest tresowany i nie ucieka, to po co go przywiązują? -pytał dalej ciekawy Pawełek.
Daj spokój! Nie zadawaj głupich pytań. Nie mamy na nie czasu -strofowali chłopca rodzice.

Pawełek przestał więc pytać, jednak dalej zastanawiał się, dlaczego słoń nie ucieka? Nie znalazł jednak odpowiedzi
Mijały dni, tygodnie i lata. Chłopiec w końcu dorósł. Skończył studia, założył rodzinę, znalazł pracę... i zrozumiał dlaczego słoń nie uciekał.

Słoń nie uciekał, bo od urodzenia był przywiązywany do tego kołka. Paweł zamknął oczy i wyobraził sobie malutkiego słonika, który tuż po urodzeniu został przywiązany łańcuchem do kołka wbitego w ziemie. Bezbronne maleństwo ze wszystkich sił ciągnęło i pchało kołek. Po kilku godzinach wyczerpane padało ze zmęczenia. Kołek okazał się za solidny dla malutkiego słonia.

Nazajutrz słonik znowu próbował uwolnić się. Kolejnego dnia znowu i znowu, aż nadszedł dzień, który zmienił naszego słonia na zawsze. Dzień, w którym biedaczysko zaakceptowało swoją niemoc i poddało się. Uznało: NIE MOGĘ, NIE DAM RADY i NIGDY NIE BĘDĘ MÓGŁ.

A najgorsze jest to, że słoń nigdy później nie zakwestionował utrwalonego wspomnienia niemocy.

Minęło wiele lat. Słoniątko wyrosło na ogromnego i silnego słonia. Rozwinęło w sobie wiele umiejętności. Choćby łamanie drzew. Jednak nigdy więcej nie starało się wypróbować swoich umiejętności w walce z małym drewnianym kołkiem..."

Często żyjemy w przekonaniu, że nie możemy dokonać wielu rzeczy. Poddajemy się, ponieważ kiedyś podjęliśmy próbę zakończoną niepowodzeniem.
Usłyszeliśmy krytykę i postanowiliśmy zapomnieć. Czas jednak biegnie dalej. Spotykamy nowych ludzi, dowiadujemy się nowych rzeczy, rozwijamy nowe umiejętności. Jednak wszyscy przypominamy trochę słonia z cyrku, idziemy przez życie, uwiązani do wielu kołków. Mimo, że rośniemy i rozwijamy się, nie próbujemy ponownie zwyciężyć malutkiego drewienka. Czasem zapominamy, a czasem boimy się kolejnej przegranej.

Jeśli masz choć jedno przekonanie w stylu: *Nie mogę i nigdy nie będę mógł*, pomyśl o ogromnym słoniu przywiązanym do malutkiego drewienka i powiedz sobie:

Nie mogę i... CO MOGĘ ZROBIĆ, ŻEBY MÓC?!

Czy w Twoim życiu masz podobne doświadczenia?
A może takie, które pomogły Ci pokonać "samego siebie"?
*

środa

Czasami wystarczy już tylko jeden pomysł w szeregu dobrych pomysłów i może taki post jak ten nasunie Ci ten ważny pomysł.


"Bogaci ciągle się uczą i wzrastają.
Biedni myślą, że już (wszystko) wiedzą."
- T. Harv Eker

Napiszą kiedyś o naszych czasach: "boom na wiedzę","drugi renesans", "wyrosło wiele fortun na wiedzy i dzięki wiedzy" -
- dziś może to zacząć sprawiać wrażenie: nuda, ciągle to samo, to już jest wiadomo , to oczywiste ...
- tak oczywiste, ale czy robię te oczywiste rzeczy ? Czy moje życie zmienia się? Czy w ogóle potrafię podsumować mój ostatni rok, dwa pięć? Co zmieniło się w moim życiu w ostatnim roku, w dwóch, i w pięciu latach ?
wypisuję :
1)
2)
... co jeszcze?
Tylko takie podsumowanie i cele na przyszłość najbliższą i tą za 5 lat mogą dać mi jakikolwiek obraz czy motam się i/lub dryfuję, czy faktycznie moje życie nabrało lepszego wymiaru, lepszego standardu, lepszej jakości, mam wokół siebie więcej szczerych, przyjaznych mi ludzi, -
- to akurat nie jest najłatwiejsze, a przynosi najwięcej szczęścia.

Hm, faktycznie , to co przynosi najwięcej szczęścia niekoniecznie może być
najłatwiejsze ...

"Rzeczy nie dzieją się tak po prostu - rzeczy dzieją się zasłużenie". I te niechciane, i te wielkie. To cudownie, że rzeczy nie dzieją się tak po prostu - bo wtedy, te fajne rzeczy ma ten, kto na nie zasłużył, a nie każdy - czyż to nie jest wspaniała sprawiedliwość ??

wtorek

"Sukces to cele - reszta to tylko komentarze"


Cytat ten pochodzi z wykładu, z seminarium B. Tracy, z działu "Psychologia osiągnięć".
Otóż, to zdanie ma podkreślać, co jest podstawą sukcesów osobistych, jak ważną jest umiejętność wytyczania celów.

Skąd wzięło się takie sformułowanie?

Kiedy zaczynamy zastanawiać się nad tym, co robić, aby odnosić większe sukcesy, zarabiać więcej pieniędzy, zdobyć lepszą pracę, osiągać większe zadowolenie z życia ... itp, sięgamy po lekturę, szukamy odpowiednich szkoleń, i innych źródeł wiedzy na ten temat, szukając odpowiedzi i "recepty" na sukces.

Kto zna troszeczkę biografię B. Tracy wie, że badanie tego tematu zajęło mu ponad 30 lat życia, mówi on, że był w ponad 80 krajach, pracował w 30-tu różnych miejscach i spędził wiele, wiele godzin badając dlaczego jedni ludzie odnoszą większe sukcesy niż inni. Okazuje się, że jest to jeden z najczęściej badanych tematów na świecie i mamy dziś więcej informacji na ten temat niż kiedykolwiek, i twierdzi on, że "sukces jest tak samo przewidywalny jak to, że słońce wzejdzie na wschodzie a zajdzie na zachodzie" Hm, ciekawe, co?
B. Tracy twierdzi, że "dzisiaj można osiągnąć więcej i o wiele szybciej robiąc dwie podstawowe rzeczy: 1) Podejmij decyzję - zdecyduj, że osiągniesz sukces i wyznaczony sobie cel; 2) Ucz się jak to zrobić."

Idąc dalej w stronę naszych celów i wyjaśnienia takiego sformułowania muszę wspomnieć o pewnej zabawnej i pouczającej historii jaką opowiedział pewien przyjaciel B. Tracy. Otóż jako pastor zaprosił pewnego Żyda do swojego Kościoła (chrześcijańskiego) - chodziło o wygłoszenie przemówienia i porównanie chrześcijaństwa z judaizmem. Ten zjawił się po kilku tygodniach, wstał i rozpoczął przemówienie: "Panie i panowie, przestudiowałem waszą księgę i przestudiowałem nasze księgi. Przestudiowałem też wasze podstawowe techniki i nasze podstawowe techniki. Doszedłem do następującego wniosku: wszystkie księgi mówią o dwóch wielkich nakazach życiowych - kochaj Boga i kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Panie i panowie, reszta to tylko komentarze"

Zastanawiając się - "czym jest sukces, co decyduje o sukcesie" - Tracy wraz z przyjaciółmi doszli jednogłośnie do prostego wniosku:

Sukces to cele, reszta to tylko komentarze
. I dodaje Tracy w swym wykładzie, "nie sądzę, byś kiedykolwiek zetknął się z czymś bardziej zbliżonym do prawdy".

Czy masz swoje wytyczone cele? Czy jest coś konkretnego, dokładnie określonego, do czego dążysz? Czy potrafisz wytyczać cele? Czy potrafisz rozmawiać o celach?
*

Czy masz niekiedy wrażenie, że Twoje życie wygląda inaczej niż miało wyglądać?

Często wpadamy w pułapkę codzienności, życia obowiązkami, pracą, gonitwą za lepszym bytem i zapominamy o szczytnych celach, marzeniach z przeszłości i ekscytujących niegdyś planach. Zamiast tego wciąż myślimy i mówimy o tym, czego nie chcemy: o długach, o kryzysie, o aferach, o problemach swoich i cudzych, karmiąc się bez przerwy tym, co serwują dzisiejsze media. Brakuje nam większej inspiracji i energii – do pozytywnych zmian, odważnych działań, wiary w siebie i postrzegania świata jako bogatego możliwości. Często popadamy wręcz w głęboki cynizm wyśmiewając każdego kto twierdzi, że można inaczej.

Tworzy się właśnie cyfrowy kanał telewizyjny w całości poświęcony sukcesowi opartemu na rozwoju osobistym, rozwoju ludzkiego potencjału i ... chcemy odejść od oferowania tylko bezproduktywnej rozrywki, negatywnych wiadomości ...

Co Ty, jako potencjalny widz, myślisz o tej idei ?
Zajrzyj tutaj, po więcej informacji i wypowiedz się :
>>> http://www.zdecydujoprzyszloscitv.pl/
*

piątek

Jak było na początku ...

Czasami wspominam tutaj o publikacjach autorstwa Joe Vitale.
Dlaczego?
Joe Vitale to milioner i pisarz oraz autor wielu seminariów...
Nie było tak zawsze.
Jak było na początku?
Co wpłynęło na to, że przebył drogę od bezdomnej osoby do milionera?
"Podróże do wnętrza siebie" to bardzo osobiste dzieło, sam autor powiedział o nim: „jest zbyt intymne” – tym bardziej godne polecenia, bo nie ma nic bardziej wartościowego niż własne przemyślenia i doświadczenia.

Możesz odbyć podróż do wnętrza siebie razem z Joe Vitale - ja tak robię.
*

"... czasami, całe nasze życie określa jeden szalony czyn..."

Czy masz takie doświadczenie, że zrobiłaś coś, co wydawało Ci się szalone?
I co później, w związku z tym się wydarzyło? Czasami może to być "tylko" zmiana fryzury - obcięcie włosów ...
Jedną z takich rzeczy w moim życiu, było rozpoczęcie stosowania się do zasad "przyciągania", po obejrzeniu filmu "The Secret". Czy znasz ten film? Musisz go zobaczyć koniecznie. Po filmie przeczytałam książkę, a raczej
zapoznałam się z nią - co oznacza, że mam ją przeczytaną kilkakrotnie. Czasami słyszę opinie ludzi, że autorzy filmu i książek na temat zjawiska "przyciągania" do siebie pozytywnych zjawisk za pomocą odpowiednich myśli, piszą te książki tylko dla swojego zysku ... I to właśnie był moment szaleństwa z mojej strony. Zaczęłam stosować się do tych zasad. Zysk, w zamian za pomoc, która okazuje się być nieoceniona, która zmienia życie, poprawia je, czyni szczęśliwszym ...? Dlaczego nie? Usłyszałam niedawno zdanie ekonomisty: "...bez dążenia do zysku wszystko by się 'zwijało', a ma dążyć do rozwoju ..." Zysk - czyjś, Twój - to nic złego. Wszystkie piękne rzeczy na tym świecie: piękne samochody, ekskluzywne hotele, eleganckie, drogie, dobrej jakości ubrania ... zostały stworzone dla nas, dla każdego z nas ... W zamian za dobrą usługę lub produkt trzeba innych wynagradzać, i my również zostaniemy wynagrodzeni. Ale o tym, jak nauczyłam się i nadal uczę rozwijać finansowo ... napiszę innym razem. To jednak ma wiele wspólnego z tzw efektem "przyciągania", którego zaczęłam się uczyć. To, na co chciałabym, żebyś zwróciła uwagę, to to, że jestem kolejną osobą, która sprawdziła i może na podstawie swoich doświadczeń powiedzieć: prawo przyciągania działa i są zasady, które wystarczy poznać i poznawać, a życie stanie się fajniejsze.
:-)
*

niedziela

Odśwież siebie i wzmocnij.

Wprowadzanie do swojego życia kolejnych, coraz to nowszych nawyków, jest odświeżające dla umysłu i ciała, oraz ogromnie wzmacniające. Jeżeli nie czujesz nawet, że potrzebujesz czegoś nowego, wymyśl sobie nowy nawyk, którego będziesz się uczyć. Ja np. zaczęłam zmuszać się wstawać codziennie wcześniej (i kłaść się wcześniej, wieczorem) i zaczynać dzień od krótkiego spaceru. Uczenie się nowego nawyku oznacza zmuszanie się do niego, bo chodzi o to, żeby wykonywać coś czego wcześniej absolutnie nie robiłaś, no i każdego dnia. (To nie musi też być coś strasznie trudnego). Po dwóch miesiącach, miałam karnet rodzinny do fitness klubu i jestem tam prawie codziennie - chętnie pędzę tam prawie w podskokach :-))))). Oczywiście wcześniej absolutnie tego, niestety, nie robiłam.
W książce Joe'go Vitale "Klucz do sekretu" pierwszy raz przeczytałam o tzw. "antyzamiarach", które rządzą naszą podświadomością. Pomyślałam sobie, "kurczę, to nie może tak być, trzeba coś z tym zrobić". To połączyło mi się, w mojej głowie z wiedzą od Jim'a Rohna i tak zrobiłam pierwsze postępy w zdobywaniu nowych nawyków. To odświeża człowieka i nadaje nowy, lepszy początek.
A jakie są Twoje doświadczenia?
*

czwartek

Jest początek roku, idealny moment, na rozpoczęcie realizacji tego co chcemy .

Podobno każdy człowiek może osiągnąć wszystko co zechce, jeżeli chce tego wystarczająco mocno. Świetnie, jest początek roku, idealny moment, na rozpoczęcie realizacji tego co chcemy. Pierwszego stycznia nowego roku większość ludzi podejmuje określone postanowienia, np: "będę codziennie chodzić na siłownię", "Zacznę zdrowo się odżywiać", "Rzucę palenie", ... itp. Jestem przekonana, że Ty też coś sobie przyrzekłaś. Na pewno Twoje intencje były najlepsze. Naprawdę chciałaś zacząć chodzić na tę siłownię, jednak już trzeciego stycznia zapomniałaś, gdzie znajduje się Twój fitness klub. :-)
Co się stało?
Jeżeli chcemy iść do przodu i coś osiągnąć, wystarczy rozpoznać dlaczego tak się dzieje.
Jak myślisz, co jest "nie tak"?
*

poniedziałek

Witaj,

mam na imię Anna, mam (jeszcze, ale już niedługo :-)) 38 lat. Mam rodzinę - męża, dwójkę dzieci. Zatytułowałam bloga słowami "jestem wellness" nie dlatego, że jestem "od urodzenia" super trenerem fitness. Jestem matką, żoną, o wykształceniu nie związanym ze sportem, ani fitnessem. Moje szkoły to ekonomiczna, muzyczna, pedagogiczna. A moje hobby, to historyczne tańce dworskie i ... ostatnio, od pewnego już czasu - wellness. Ponieważ "wellness" ulepsza moje życie.
Odczuwając radość i zadowolenie, chciałabym zwyczajnie podzielić się z Tobą moimi doświadczeniami i rezultatami, jakie osiągam, dzięki pewnym zmianom, jakie postanowiłam realizować.

Wierzę, że dzięki moim doświadczeniom, będziesz mogła pomóc sobie dokonać też pewnych zmian - zmian, które potrzebujesz, bo zrobią Twoje życie szczęśliwszym.

Tak, szczęśliwszym - łatwiejszym, przyjemniejszym, weselszym, w którym będzie więcej sukcesów, powodów do radości i świetnego samopoczucia.

Wierzę, że tak będzie, ponieważ wszytko o czym napiszę, będzie oparte na faktach, na moich doświadczeniach, za którymi przyszły rezultaty.

Zacznijmy od ustalenia - wspólnego ustalenia z Tobą - co to znaczy "wellness", czym jest "wellness"?

Według American Heritage Dictionary, słowo wellness, oznacza "Stan dobrego zdrowia fizycznego i psychicznego, utrzymywany poprzez właściwą dietę, ćwiczenia i inne prawidłowe nawyki." To jest definicja książkowa. Ale co to oznacza w życiu? Co daje nam bycie wellness? Jedno z praktycznych określeń terminu wellness, jakie kiedyś usłyszałam, to: "chodzi o to, aby czuć się lepiej i wyglądać lepiej". Ooo, to jest dużo bliższe mi i wielu kobietom - "wyglądać lepiej" - super. Tak, chciałabym wyglądać lepiej, a za tym przyjdzie i lepsze samopoczucie - prawda?

Ale znam jeszcze ciekawsze tłumaczenie słowa wellness, przeczytaj uważnie: "w Wellness chodzi o to, by budząc się codziennie rano mieć wystarczająco czasu, energii i możliwości, aby żyć tak, jak chcesz." Wow, suuuper! "...żyć tak jak chcesz" - czy to nie piękne słowa? Czy to może być rzeczywiste? Albo: "budząc się codziennie rano mieć dużo czasu" - na co? Żyć tak jak chcesz, mieć dużo czasu, energii, możliwości?
Aaaale byłoby suuuuuper!
Jak tego dokonać?
Czy ja jestem wellness? Czy żyję w stylu wellness? Czy Ty jesteś wellness? Czy żyjesz w stylu wellness? A chciałabyś? Chciałabyś budzić się codziennie rano i mieć dużo czasu i żyć tak jak chcesz?
Ustalmy na początku, co to oznacza dla mnie, co to oznacza dla Ciebie?
Napisz mi, co to znaczy, dla Ciebie - żyć tak jak chcesz?
Czyli jak? Czego pragniesz? O czym marzysz? A o czym marzyłabyś, jeśli wiedziałabyś, że na pewno się uda?
Napisz to. Samo napisanie tego, zredagowanie zdania na ten temat, pomaga nam przybliżyć się do tego. Zobaczysz sama - napisz to koniecznie.
Napisz też odważnie, co chciałabyś zrobić, ale zawsze bałaś się spróbować.
Śmiało, pisz tutaj publicznie, możesz przecież anonimowo, ale wyrzuć to z siebie :-)
Czekam na Twoją wypowiedź :-)
Pozdrawiam, Anna.
.